Nowości
W czterdziestce piątce zupełnie nowy wystrój, spowodowany fascynacją akwariami skalistymi. Dodałam jednak trochę roślin. Obsada rownież uległa zmianie. Do prętników dołączyły pielęgniczki ramirezy. Muszę przyznać, że to piękne ryby.
Tutaj zdjęcie nowego wyglądu:

Ryby tak śmigają, że na zdjęciu widać jedynie ich “duchy” :)
Udało mi się jednak złapać ciekawską ramirezkę:

Tak na zakończenie powiem, że marzę o akwarium o biotopie Malawi/Tanganika. Może kiedyś będzie mnie na to stać?
Add comment lipiec 7, 2009
I co?
Jak zwykle nic. Tylko tyle, że Amelia obgryzła Floriana i trafiła do innego akwarium. Plama na męskim honorze po prostu. No to poczekam trochę i może zrobię drugie podejście.
Add comment maj 17, 2009
Rozmnażanie bojowników
Kupiłam samicę bojownika i urządziłam małą randkę. Amelia, bo tak ma na imię nowa rybka, została towarzyszką Floriana. Podniosłam temperaturę do 29,5 stopnia i obniżyłam poziom wody. Florian od razu zaczął się do Amelii wdzięczyć. Samiczka uciekała. Niestety już straciła kawałek płetwy. Florian poczuł w sobie mężczyznę i wziął się za budowę gniazda. Samiczka często podpływa i zerka jak idzie praca, ale to denerwuje samca i ją odgania.
Zobaczymy, co będzie dalej.
Oto zdjęcie z “placu budowy”:

Add comment kwiecień 26, 2009
Welon!
W statystykach stale widzę hasła wprowadzane w google typu “moja welonka pływa do góry brzuchem w kuli”, “moja welonka leży na dnie kuli”, “kula dla welonki”. Zaczynałam od welonów przygodę z akwarystyką i trochę się na nich poznałam. Nie wolno trzymać welona w kuli. Nie wolno. Chyba, że ta kula ma 100 litrów. Te ryby potrzebują wyjątkowo dużej przestrzeni do życia i bardzo brudzą, gdyż mają szybką przemianę materii.
Welon w kuli:
Po pierwsze, karłowacieje, a te rybki osiągają w dobrych warunkach dość duże rozmiary.
Po drugie, mała powierzchnia szybciej się brudzi (zwłaszcza bez filtra), równowaga biologiczna jest nie do osiągnięcia, więc choruje (stąd to pływanie “do góry brzuchem” ),
Po trzecie, ciężko ustawić pompkę w kuli, więc nie ma czym oddychać.
Po czwarte, jest samotna. Dopychanie jej koleżanek do zbiornika 5-10l, to nie jest najlepszy pomysł swoją drogą…
Naprawdę odradzam, co ja mówię, zabraniam hodowania welonów w kulach. One nie mają szans na przeżycie. Warto wiedzieć, że długość życia welona może wynieść nawet 30 lat. W kuli pożyje może kilka miesięcy. Poparte własnymi doświadczeniami…
Jeżeli jednak mamy całe osprzętowienie. Kulę, jakiś mikro filtr i mikro grzałkę, to można włożyć kwiatki do kuli, kupić małe akwarium o prostych ściankach, np 20l (kosztuje to grosze), znaleźć jakąś szklaną płytkę na wierzch i kupić bojownika. Konieczna jest grzałka!
Standardowe wymagania dla jednego welona, to woda o temperaturze ok. 17-20 stopni, zbiornik 60 litrów, dno, w którym mógłby kopać (brak ostrych kamyczków), twarde rośliny, bardzo wydajny filtr, dobry napowietrzacz, częściowe podmiany wody, co tydzień lub dwa.
Dziękuję za uwagę.
Add comment styczeń 18, 2009
StateCZek
W dużym akwarium nowy wystrój. Św. Mikołaj przyniósł ogrooomny stateczek, który świetnie się prezentuje w zbiorniku. Ryby są zadowolone, bo maja więcej kryjówek i z chęcią zwiedzają wnętrze wraku ;)
Tylko Bocja Wspaniała nie opuszcza swej ukochanej skałki, chociaż ledwie się mieści w małej szczelinie. Trochę grubas z niej. Zamierzamy zakupić jej towarzystwo, bo jest samotna i pewnie dlatego taka wylękniona. W sklepie akwarystycznym niedaleko mnie mają już dorosłe bocje po 25 złotych, więc będzie w sam raz dla naszej :)
Może uda mi się zrobić jej zdjęcie w porze karmienia, bo normalnie nie wychodzi ze skałki.
Tutaj parę zdjęć nowego wystroju :D



To tyle. Pozdrawiam ;)
2 comments styczeń 10, 2009
Betta Crowntail – Florian
Nowy betta na dobre zagościł w 13 litrowym akwarium.
Oświetlenie: mini lampka akwariowa 11W
Filtracja: Aquael fan mikro
Ogrzewanie: AquaSzut 25W
Podłoże: żwir
Tak to teraz wygląda:
I na koniec Florek, gwiazda tegoż akwarium:
Add comment październik 20, 2008
Bojowniki, niezmarźliki!
Kupię sobie bojownika!
Pomysł hodowli bojownika przyszedł całkiem niedawno. Po tym jak zobaczyłam plagę kul i trzymanych tam mało żwawych rybek, postanowiłam zainteresować się tym gatunkiem. Czy faktycznie może być trzymany w 2 litrowej kuli?
Poczytałam fora, wikipedię, mój leksykon ryb itd. Okazuję się, że kula odpada w przypadku bojownika. Lubi zbiorniki o długości min.40 cm, wodę 25-31 stopni i wskazana jest filtracja. Nie tylko, żeby czyścić wodę, ale przede wszystkim by ją wprowadzać w ruch i równomiernie ogrzewać grzałką. W kuli da się zainstalować filtr, ale grzałki już niestety nie. A nawet jeśli jest grzałka to trzeba pokrywy, gdyż bojownik należy do labiryntowców i pobiera tlen atmosferyczny znad powierzchni i łapiąc zimne powietrze może się przeziębić.
Huhu, do widzenia.
Add comment wrzesień 28, 2008
170 l
Moje drugie akwarium ma 170 litrów. Założyliśmy je wspólnie z moim dziadkiem, który równie jak ja pasjonował się akwarystyką. Mówię w czasie przeszłym, gdyż dziadka już nie ma, od 4 miesięcy. Akwarium zostało pod moja opieką.
Akwarium było w fatalnym stanie, gdyż przez chorobę mojego dziadka nikt nie miał czasu (ani chęci) się nim zajmować. Woda nie była zmieniana przez dobre kilka miesięcy. Mieszkały tam jeszcze wtedy między innymi welony, które podwójnie brudziły.
Po śmierci dziadka postanowiłam sprawić, by wyglądało jak dawniej. By było tak samo piękne, jak wtedy gdy je wspólnie urządzaliśmy, około 5 lat temu.
Welony postanowiłam wrzucić do oczka w ogrodzie. Na zimę będzie trzeba je odłowić, ale narazie maja się dobrze. Ryby te dewastują rośliny w sposób niesamowity, bardzo brudzą i moim zdaniem nie są najlepszym pomysłem do hodowli w akwarium. Oczka wodne, sadzawki, tam się prezentują ładnie.
Następnie zakupiłam więcej żwiru, gdyż było go stanowczo za mało. Zwłaszcza, że później zamówiłam 50 sztuk roślin, 17 gatunków. Dzięki większej ilości kamyczków, ładnie się dały posadzić. Gęsto obsadzony zbiornik prezentował się o wiele lepiej. Poobgryzane przez welony “patyki” poszły do kosza. Kupiłam też nowy filtr, stary Aquaela przestał pracować jak trzeba. Nowy jest firmy Tetra, z łatwo wyjmowalnymi wkładami, co bardzo ułatwia czyszczenie. Cicho pracuje i dobrze filtruje wodę.
Po dokładnym wyszorowaniu szyb i ozdób (skałek, korzeni) można było zalać akwarium świeżą wodą.
Ryby jak już doszły do siebie po stresie związanym z czyszczeniem, wydawały się zachwycone nowym wystrojem i ilością roślin.
Skalary niestety skubią trochę roślinki i co chwila fruwają jakieś kawałki liśći na powierzchni, ale na szczęśćie nie wyrywają ich z korzeniami, jak welony.
Teraz zmieniam 1/4 wody w zbiorniku co dwa tygodnie.
Tak wygląda akwarium teraz (niestety nie mam zdjęcia jak wyglądało przed renowacją):
W niedalekiej przyszłości dokupię trochę ryb. Obecnie jest ich bardzo niewiele. Wiele zdechło w “złych czasach”. Ostatnio pożegnałam też schorowane trzy skalary. Bardzo duże sztuki, 5 letnie w kolorze złoto-srebrnym. Bardzo mi ich żal, bo były przepiękne.
Dziękuję. Do widzenia.
Add comment wrzesień 27, 2008
45 litrów
Po udawaniu akwarystki i porzuceniu pękniętej kuli na zawsze na najwyższą szafę, z jak największą ilością kurzu, zakupiłam akwarium 45 litrowe. Przez trzy lata jeszcze hodowałam tam welony, aż w końcu zmęczył mnie brud i niszczenie roślin, więc…
…Zaczęłam zabawę od zera. Najpierw jednak dokładnie zapoznałam się z gatunkami ryb, które nie niszczą roślin, mogą żyć w niewielkim zbiorniku i nie mają wygórowanych wymagań.
Obecnie w mym akwarium 40 litrowym pływa 14 neonów Innesa, 2 prętniki czerwone i 2 karłowate, 1 kirysek spiżowy, 1 kirysek pstry i 2 glonojady.
Miały być dwa kiryski spiżowe, ale pani w akwarystycznym najwyraźniej nie widzi różnicy między pstrym a spiżowym i dostałam dwa różne.
Zanim jednak rybki wylądowały w akwarium trzeba było je (akwarium) odpowiednio przygotować. Dno wyłożyłam czarnym żwirem, posadziłam ok. 10 roślinek. Zainstalowałam grzałkę Aquaela “Comfort Zone” 75W, pompkę Aquaela “Oxy Boost”, filtr firmy Atman do akwarium 50 l.
Pozostał mi jeden problem, którego do dziś nie rozwiązałam, mimo że próbowałam. Mianowicie rybki które posiadam lubią wodę lekko kwaśną, tj. 6 pH. Zakupiłam “Aqua Acid” Tropicala i dolewałam jak jeszcze nie było roślin i ryb. Po osiągnięciu pożądanej wartości postanowiłam odczekać i sprawdzić wartość później. Niestety, z powrotem urosło do 7. Po kilku takich próbach poddałam się. Kwas w “aqua acidzie” niestety nie działa na moją wodę (nie wiem czy działa na jakąkolwiek). Potrzebowałabym rady jak skutecznie zakwasić wodę. Wiem, że neonki czy prętniki są przyzwyczajone do wody obojętnej, gdyż wątpię, by ktokolwiek w sklepie akwarystycznym bawił się w zakwaszanie. Mimo wszystko chciałabym stworzyć jak najlepsze warunki.
Koniec może tych opisów. Pokażę parę zdjęć mojego małego “baniaczka”:
Akwarium zaraz po zalaniu wodą i wsadzeniu roślinek. Bez ryb, woda troszkę mętna.
Kilka dni później, wpuszczenie rybek. Woda bardziej przejrzysta, roślinki jeszcze się nie przyjęły.
Akwarium dziś (czyli około dwa miesiące później). Rośliny się przyjęły i rozrosły. Rybki też troszke większe. Woda bardzo przejrzysta (niestety zdjęcie trochę zamazane).
A na koniec ciekawski prętniczek:
Haj ho! Do widzenia.
Add comment wrzesień 25, 2008
Pierwszy raz
Moja przygoda z akwarium. Mój mały, podwodny świat. Jakkolwiek by tego nie nazwać, wiadome już, że będę pisac o moich dokonaniach w dziedzinie zwanej akwarystyką. Pochłonięta zostałam bez reszty. Z niesamowitą satysfakcją oglądam efekty swej ciężkiej pracy. Nadszedł czas, by podzielić się tym co osiągnęłam, przez ponad 6 lat fascynacji akwariami.
Początek był ciężki. Dlaczego? Nie miałam pojęcia o rybach! Miałam 11 lat, a pomysł zrodził się nagle, po wizycie w sklepie zoologicznym, w którym był również dział akwarystyczny. Zafascynowana barwami, przejrzystością wody, majestatycznością mieszkańców ogromnych akwariów, wymarzyłam sobie własne. Zaczęło się namawianie, jęczenie, płakanie, tupanie nóżką. Aż w końcu cel został osiągnięty. Powędrowałam z babcią do wcześniej wspomnianego sklepu i przykleiłam nos do szyby akwarium, i nie mogłam się zdecydować, która rybkę bym chciała. No tak, ale zanim zwierzątko, najpierw zbiornik.. Niestety, popełniłam ten błąd. Zgodziłam się na zakup 10 litrowej kuli. Miała przykrywkę, z małą żarówką, do tego “Pan Profesjonalista Sprzedawca” dorzucił biały żwirek i plastikową roślinkę. Nastąpił moment wyboru rybki. W pełni zdałam się na “Profesjonalistę”. Otóż miły pan, stwierdził, że najlepsza do kuli jest złota rybka! Wytrzymała, zimnolubna.. A jakże! Do domu wracałam już z workiem pełnym wody i dwoma welonami w środku. “Pan Profesjonalista Sprzedawca” dał mi jeszcze “antichlor” i kazał wlać odpowiednią ilość do wody i odstawić na 24h. No dobrze, a co z rybkami? No właśnie.. Jakoś “Pan Specjalista” nie poradził, by po rybki przyjść następnego dnia. Jednak ja, nie znając się na rzeczy, przygotowałam kulę, wlałam wodę, kilka kropli “anti”, rybki do słoja i czekamy 24h. Niespokojnie spałam. Całą noc słyszałam “mlaskanie” mych nowych podopiecznych. Teraz wiem, że łapczywie chwytały tlen znad powierzchni. Ranek. Otwieram oczy. Pierwsza porażka. Jeden welon pływa do góry brzuchem, drugi ledwo się “trzyma na płetwach”. Zrozpaczona, zalana łzami wołam babcię. Postanawiamy nie czekać dalej i wrzucamy do kuli nieżwawą rybkę. Ożywia się trochę, jednak leży na białym żwirku przestraszona. Oddycha niespokojnie. Po paru godzinach ma odwagę pływać. Obija się o ścianki swego więzienia, a ja z zachwytem ją obserwuję.
Wszystko było pięknie, do czasu.
“Akwarium” zaszło glonem. Czyszczę. Kilka dni, znów zielony osad, roślinka wygląda masakryczne, glon nie do przezwyciężenia. Martwię się, że zaszkodzi rybce. Postanawiam kupić filtr! Pani w zoologicznym sprzedaje mi jeden aquaela typu fan-mini i mówi, bym położyła na dnie. Z glonami i tak problem, jednak odkryłam, że rybka potrzebuje tlenu, a filtr puszczał “bąbelki”!
Pomyślisz czytelniku: “Tak męczyć rybkę..” Ja się jednak bardzo starałam, czyściłam kulę prawie codziennie. Miałam wrażenie, że to dobrze. Jak bardzo się myliłam. Po drodze zdążyłam kupić jeszcze kilka welonów. Chorowały. Pewnie między innymi przez codzienne zmiany wody.
Pewnego pięknego dnia kula pękła przy zmianie wody. Nie miałam gdzie trzymać rybki (właśnie tej, która była moją pierwszą, reszta dawno zdechła), a o drugiej kuli nie było mowy. Welon poszedł do oczka. Wyobraź sobie drogi czytelniku, że przeżył w tym oczku jeszcze dwa lata. To była niesamowita ryba i podejrzewam, że miała więcej z karasia, niż welona.
Nastały nowe czasy. Dostałam na Gwiazdkę poradnik, jak opiekować sie akwarium. Jakże mi było to potrzebne, w dobie braku internetu. Czytałam, chłonęłam test, by dowiedzieć się ile błędów popełniłam. Było ich mnóstwo.
W niedługim czasie w moim domu zawitało 45 litrowe akwarium. Zaraz po nim zjawiła się sto siedemdziesiątka. Tym sposobem mam w domu dwa akwaria, planuję trzecie. O nich właśnie będę pisać.
Stan mojej wiedzy bardzo się poszerzył od tamtego czasu, lecz ciągle się uczę.
Podsumowując, nigdy więcej welonów i nigdy więcej kul…
1 comment wrzesień 24, 2008






